Dwie informacje dotyczÂące podejÂścia do internetu prospoÂłeczna i prorzÂądowa
" Wespó³ w zespó³
Opublikowano: 21.06.2010 | Kategoria: Gospodarka, Kultura Drukuj Drukuj
Nowe technologie otwierajÂą przed twĂłrcami i odbiorcami muzyki nowe moÂżliwoÂści. DemokratyzujÂą produkcjĂŞ muzycznÂą i umoÂżliwiajÂą wiĂŞkszÂą swobodĂŞ twĂłrczÂą. UwalniajÂąc muzykĂŞ spod dyktatu wielkich koncernĂłw pÂłytowych – dajÂą sÂłuchaczom moÂżliwoœÌ wspó³decydowania o ksztaÂłcie rynku fonograficznego.
TAĂCZYMY, JAK NAM KONCERNY ZAGRAJÂĄ?
Na caÂłym Âświecie rynki fonograficzne zdominowaÂły najwiĂŞksze wytwĂłrnie, tzw. majors. StawiajÂą one przede wszystkim na wykonawcĂłw o najwiĂŞkszym potencjale komercyjnym, ktĂłry niekoniecznie idzie w parze z wartoÂściami artystycznymi. Wobec znaczÂącego spadku liczby kupowanych pÂłyt – co w Polsce pokazuje choĂŚby obniÂżanie puÂłapu sprzedaÂży potrzebnego do otrzymania „zÂłotej” lub „platynowej” – „majorsy” coraz rzadziej inwestujÂą w debiutantĂłw, bo to dla nich wiĂŞksze ryzyko, niÂż wydanie artysty, ktĂłry juÂż zdobyÂł popularnoœÌ.
WytwĂłrnie prĂłbujÂąc broniĂŚ swych dochodĂłw, podnoszÂą ceny pÂłyt. W efekcie coraz wiĂŞcej osĂłb przestaje kupowaĂŚ albumy, a jedynie ÂściÂąga muzykĂŞ z Internetu, np. za poÂśrednictwem serwisĂłw P2P, umoÂżliwiajÂących uÂżytkownikom wymienianie siĂŞ plikami. JednoczeÂśnie, Internet zwiĂŞksza szanse artystĂłw na dotarcie do szerszego grona odbiorcĂłw.
Po pierwsze, serwisy spoÂłecznoÂściowe, takie jak MySpace, YouTube czy Last.fm, daÂły sÂłuchaczom moÂżliwoœÌ odkrywania zespo³ów z ró¿nych zakÂątkĂłw Âświata, ktĂłrych nie odnaleÂźliby w sklepie z pÂłytami ani nie usÂłyszeli w radiu. Po drugie, SieĂŚ umoÂżliwiÂła artystom ograniczenie liczby – lub wrĂŞcz eliminacjĂŞ – poÂśrednikĂłw miĂŞdzy nimi a odbiorcami. TakÂą moÂżliwoœÌ daje sprzedaÂż piosenek w formacie cyfrowym. Sklepy internetowe oferujÂą zakup muzyki, w tym pojedynczych utworĂłw, w postaci plikĂłw do samodzielnego pobrania, za znacznie mniejsze kwoty niÂż tradycyjne wydawnictwa, jednoczeÂśnie pozwalajÂąc artystom na godziwy zarobek. Tej formie dystrybucji sprzyjajÂą nowe trendy w sÂłuchaniu muzyki: coraz wiĂŞcej osĂłb korzysta w tym celu z odtwarzaczy mp3, iPodĂłw czy telefonĂłw komĂłrkowych.
POKAÂŻCIE, NA CO WAS STAĂ
Gdy przed laty Prince rozpocz¹³ sprzeda¿ utworów w Internecie, wszyscy pukali siê w czo³o. Dziœ coraz wiêcej zespo³ów jest rozczarowanych wspó³prac¹ z du¿ymi koncernami. Dlatego wykorzystuj¹ SieÌ jako alternatywn¹ formê rozpowszechniania swojej twórczoœci.
Szlak przetarÂł brytyjski zespó³ Radiohead. Niezadowolony ze wspó³pracy z wytwĂłrniÂą Parlophone (wczeÂśniej zwiÂązany z EMI Music – jednym z najwiĂŞkszych Âświatowych koncernĂłw fonograficznych) postanowiÂł wykorzystaĂŚ fakt, Âże wÂłaÂśnie wygasÂł im kontrakt. I samodzielnie wydaÂł kolejny album. Nie byÂłoby w tym niczego rewolucyjnego, gdyby nie fakt, Âże muzycy zdecydowali siĂŞ zamieÂściĂŚ „In Rainbows” na stronie internetowej, pozwalajÂąc fanom samodzielnie decydowaĂŚ, ile jest dla nich wart – i za takÂą kwotĂŞ pobieraĂŚ go na dyski swoich komputerĂłw.
Oznacza³o to, ¿e mo¿na go równie¿ œci¹gn¹Ì zupe³nie za darmo. Zaufanie okazane przez zespó³ jego mi³oœnikom jednak zaprocentowa³o. Nieoficjalne Ÿród³a podaj¹, ¿e tylko w pierwszych dwóch tygodniach internetowej dystrybucji zakupiono 1,2 miliona egzemplarzy p³yty. Jak siê szacuje, przynios³o to muzykom dochód rzêdu 6-10 milionów dolarów, z czego wynika³oby, ¿e za mo¿liwoœÌ œci¹gniêcia albumu fani rewan¿owali siê kwotami o œredniej wysokoœci 3-8 dolarów. Udostêpnienie albumu w Sieci nie przeszkodzi³o zreszt¹ zespo³owi zarobiÌ na sprzeda¿y p³yty tak¿e po wprowadzeniu jej do sklepów. Natomiast odbiorcy, którzy œci¹gnêli muzykê za darmo, s¹ dla muzyków w pewnym sensie inwestycj¹, poniewa¿ mog¹ w przysz³oœci przynieœÌ zyski, poszerzaj¹c rzeszê wiernych fanów i np. kupuj¹c bilety na koncerty.
Radiohead zdecydowanie uproÂściÂło drogĂŞ muzyki do odbiorcĂłw. WyeliminowaÂło poÂśrednikĂłw i zwrĂłciÂło siĂŞ bezpoÂśrednio do fanĂłw, dajÂąc im moÂżliwoœÌ posiadania legalnych plikĂłw muzycznych za przystĂŞpnÂą cenĂŞ. NiedÂługo póŸniej krok w podobnym kierunku zrobiÂła legenda tzw. rocka industrialnego, amerykaĂąski zespó³ Nine Inch Nails, ktĂłry opublikowaÂł na swojej stronie internetowej pÂłytĂŞ „Ghosts I-IV”, skÂładajÂącÂą siĂŞ z czterech minialbumĂłw liczÂących po dziewiĂŞĂŚ piosenek. Pierwszy udostĂŞpniony zostaÂł do ÂściÂągniĂŞcia za darmo, wszystkie 36 utworĂłw – po dokonaniu wpÂłaty 5 dolarĂłw. Dla kolekcjonerĂłw przygotowano pakiety zawierajÂące rozmaite dodatki; najdroÂższa, luksusowa wersja, kosztujÂąca 300 dolarĂłw i zawierajÂąca m.in. edycjĂŞ albumu na pÂłytach winylowych, przeznaczona byÂła dla 2500 najwierniejszych fanĂłw i rozeszÂła siĂŞ jeszcze w przedsprzedaÂży. WyjÂątkowoœÌ posuniĂŞcia NIN polega rĂłwnieÂż na tym, Âże zespó³ udostĂŞpniÂł swoje utwory na licencji Creative Commons BY–NC–SA, co oznacza, Âże pÂłytĂŞ moÂżna swobodnie dystrybuowaĂŚ w celach niekomercyjnych. SÂłuchacze mogÂą jÂą zatem nieodpÂłatnie rozsyÂłaĂŚ innym osobom, udostĂŞpniaĂŚ w sieciach P2P czy zamieszczaĂŚ na innych stronach WWW. Wspomniana licencja nadaje takÂże piosenkom „drugie Âżycie”, poniewaÂż zezwala na dokonywanie remiksĂłw i adaptacji. Dwa miesiÂące póŸniej, bez Âżadnej zapowiedzi i reklamy, zespó³ zamieÂściÂł na stronie kolejny album, „The Slip”, rĂłwnieÂż do ÂściÂągniĂŞcia za darmo i na „wolnej” licencji.
Muzycy Radiohead w wielu wywiadach podkreÂślali, Âże udostĂŞpnienie przez nich pÂłyty w Internecie nie miaÂło charakteru rewolucyjnego, po prostu wydaÂło im siĂŞ kolejnym, naturalnym krokiem. Tymczasem Trent Reznor, lider NIN, swoje przedsiĂŞwziĂŞcie Âświadomie wymierzyÂł w koncerny fonograficzne. Jeszcze podczas obowiÂązywania kontraktu zespoÂłu z Interscope Records, Reznor nawoÂływaÂł fanĂłw, by kopiowali pÂłyty zamiast kupowaĂŚ je po cenach zawyÂżonych przez wytwĂłrniĂŞ. NiezaleÂżnie od motywacji, w Âślady wymienionych wykonawcĂłw poszli kolejni, m.in. The Charlatans, a jeszcze inni zapowiadajÂą takie kroki.
WSZYSCY JESTEÂŚMY WYTWĂRCAMI
Sceptycy komentujÂą, Âże zespoÂły takie jak Radiohead czy Nine Inch Nails mogÂą sobie pozwoliĂŚ na sprzedaÂż pÂłyt na zasadzie „zapÂłaĂŚ, ile chcesz”, gdyÂż wczeÂśniej dorobiÂły siĂŞ milionĂłw sympatykĂłw. SieĂŚ oferuje jednak nowe moÂżliwoÂści takÂże debiutantom, na co dowodem jest historia pomysÂłu mÂłodego holenderskiego przedsiĂŞbiorcy, a zarazem fana dobrego rocka.
Pim Betist, ktĂłry w rodzinnym Amsterdamie obracaÂł siĂŞ w Âśrodowisku poczÂątkujÂących muzykĂłw, widziaÂł ich frustracjĂŞ spowodowanÂą sytuacjÂą na rynku muzycznym. DoskwieraÂł im brak zainteresowania ze strony duÂżych koncernĂłw fonograficznych, niechĂŞtnych odkrywaniu i inwestowaniu w mÂłode talenty. PostanowiÂł im pomĂłc. Traf chciaÂł, Âże spotkaÂł Johana Vosmeijera i Dagmara Heijmansa, ktĂłrzy mieli za sobÂą doÂświadczenie pracy dla „majorsĂłw” – Sony BMG i EMI Music. Postanowili zaryzykowaĂŚ i rzuciĂŚ wyzwanie byÂłym pracodawcom. W sierpniu 2006 r. zainaugurowali dziaÂłalnoœÌ portalu internetowego sellaband.com.
Jego idea jest prosta: kaÂżdy zespó³ moÂże za darmo zaÂłoÂżyĂŚ swĂłj profil i udostĂŞpniĂŚ wybrane nagrania do bezpÂłatnego odsÂłuchiwania przez wszystkich zainteresowanych. Ró¿nica z innymi portalami polega jednak na tym, Âże pozyskani tÂą drogÂą fani majÂą moÂżliwoœÌ wspĂłlnie z twĂłrcami zbieraĂŚ fundusze na ich przedsiĂŞwziĂŞcia artystyczne. NajczĂŞÂściej jest to wydanie albumu lub jego promocja. SellaBand pozwala bowiem uÂżytkownikom na nabywanie udzia³ów w planowanych projektach, ktĂłre wzbudziÂły ich zainteresowanie. ArtyÂści okreÂślajÂą swoje potrzeby oraz szczegó³y oferty dla potencjalnych „inwestorĂłw”, na przykÂład jaka czêœÌ zyskĂłw ze sprzedaÂży albumu wrĂłci do nich w postaci „dywidendy”, proporcjonalnej do zainwestowanych ÂśrodkĂłw, jakie gadÂżety bĂŞdÂą dostĂŞpne wy³¹cznie dla nich itp. Dochody ze wspierania debiutujÂących artystĂłw, zwÂłaszcza przy kupnie nieduÂżej liczby udzia³ów, sÂą si³¹ rzeczy niewielkie – caÂłoœÌ ma raczej charakter zabawy, ktĂłra jednak pozwala uÂżytkownikom portalu wpÂływaĂŚ na ksztaÂłt rynku muzycznego zgodnie z wÂłasnymi preferencjami.
Pierwsza grupa, Nemesea z Holandii, zebraÂła potrzebne jej 50 tysiĂŞcy dolarĂłw juÂż 31 paÂździernika 2006 r., kolejna – Cub World z USA – 12 stycznia 2007 r. W tym ostatnim roku kwotĂŞ niezbĂŞdnÂą do nagrania pÂłyty zgromadziÂła takÂże olsztyĂąska wokalistka i pianistka, wystĂŞpujÂąca jako Julia Marcell. Artystka, ktĂłra trafiÂła na portal przypadkowo, miaÂła za sobÂą prawie dziesiĂŞcioletnie doÂświadczenia wokalne, jednak przez ten czas udaÂło jej siĂŞ wydaĂŚ jedynie minialbum. Za poÂśrednictwem SellaBand pierwsze 20 tysiĂŞcy dolarĂłw uzbieraÂła w ciÂągu miesiÂąca, a dalej byÂło juÂż „z gĂłrki”. W paÂździerniku 2009 r. wydaÂła upragniony album. PÂłyta „It might like you” szybko zyskaÂła uznanie krytykĂłw zarĂłwno w kraju, jak i za granicÂą, a w artykule opublikowanym w „The Guardian” Julia zostaÂła nazwana „polskÂą Tori Amos”.
Muzycy popularnego w krĂŞgach alternatywnych trĂłjmiejskiego zespoÂłu Dick4Dick, choĂŚ sami promujÂą siĂŞ w Internecie, zalecajÂą sceptycyzm wobec moÂżliwoÂści zrobienia wielkiej kariery dziĂŞki tego rodzaju serwisom. – Te portale niczego nie zmieniÂły i wszystko funkcjonuje po staremu. Czyli: nikt nie kupuje pÂłyt i trzeba graĂŚ jak najwiĂŞcej koncertĂłw – mĂłwi Bobby Dick, gitarzysta i wokalista formacji. – PopularnoœÌ na scenie w ogĂłle nie przekÂłada siĂŞ na to, co siĂŞ dzieje w serwisach w rodzaju SellaBand. Trzeba jak najwiĂŞcej jeÂździĂŚ i graĂŚ wszĂŞdzie – takie sÂą realia – a do tego moÂżna dodatkowo tam siĂŞ lansowaĂŚ.
TAK NAM SIĂ WYDAJE
Na polski odpowiednik holenderskiego portalu czekaliÂśmy niespeÂłna rok: na przeÂłomie lipca i sierpnia 2007 r. powstaÂł megatotal.pl, na ktĂłrego istnienie zwrĂłciÂł uwagĂŞ zagraniczny sukces Julii. MegaTotal dziaÂła podobnie jak jego pierwowzĂłr. Artysta zakÂłada profil i udostĂŞpnia nagrania, ktĂłre uÂżytkownicy mogÂą nieodpÂłatnie odsÂłuchiwaĂŚ na stronie lub ÂściÂągn¹Ì na swĂłj dysk – pod warunkiem, Âże zainwestujÂą w przygotowywane wydawnictwo (stawki minimalne wahajÂą siĂŞ od 1 gr do 1 zÂł za utwĂłr, zaleÂżnie od jego popularnoÂści).
DziĂŞki drobnym wpÂłatom, oprĂłcz kont artystĂłw fani zasilajÂą rĂłwnieÂż swoje. Zyski z dalszej sprzedaÂży – za poÂśrednictwem serwisu oraz póŸniej, w wersji pÂłytowej – utworĂłw, w ktĂłre zainwestowali, kumulujÂą siĂŞ, pozwalajÂąc im kupowaĂŚ nowe nagrania udostĂŞpnione w portalu. W ten sposĂłb wspierajÂą kolejnych muzykĂłw, zbierajÂących na swoje wydawnictwa, dziĂŞki czemu caÂła machina siĂŞ krĂŞci. Identyczna jest rĂłwnieÂż zasada, Âże fundusze inwestowane w artystĂŞ sÂą magazynowane na jego koncie do czasu, aÂż uzbiera kwotĂŞ, ktĂłra pozwoli wydaĂŚ pÂłytĂŞ.
MegaTotal daje trzy moÂżliwoÂści: zespó³ moÂże wydaĂŚ singiel – gdy zbierze 5 tysiĂŞcy zÂłotych, minialbum przy 12 tys. zÂł i pÂłytĂŞ dÂługograjÂącÂą przy 25 tys. zÂł. W zaleÂżnoÂści od potrzeb artysty, kwota moÂże byĂŚ przeznaczona na nagranie, mastering lub promocjĂŞ wydawnictwa. W przeciwieĂąstwie do tradycyjnych wytwĂłrni, MegaTotal nie narzuca, gdzie album ma byĂŚ nagrany i nie wpÂływa na jego ostateczny ksztaÂłt. SÂłuÂży jedynie pomocÂą merytorycznÂą, szeregiem profesjonalnych kontaktĂłw, pomaga uzyskaĂŚ zniÂżki. Nie przejmuje teÂż do niego Âżadnych praw autorskich. Muzycy wrocÂławskiego zespoÂłu Rabastabarbar, ktĂłry w 17 tygodni zebraÂł fundusze na wydanie singla, zapytani, dlaczego zaÂłoÂżyli profil w portalu, opowiadajÂą: MyÂślimy, Âże motywacje sÂą podobne dla wiĂŞkszoÂści zespo³ów. Po pierwsze, MegaTotal jest po prostu dobrym miejscem promocji swojego materiaÂłu, jest tutaj sporo osĂłb spragnionych nowych zespo³ów. ZaÂłoÂżenie tu konta moÂżna zatem traktowaĂŚ w kategoriach czysto promocyjnych. Po drugie, i to byÂło dla nas waÂżniejsze, jest to sposĂłb na uzyskanie ÂśrodkĂłw na nagranie na naprawdĂŞ dobrym poziomie. Nagranie w dobrym studiu wi¹¿e siĂŞ ze sporymi kosztami, co wiĂŞcej – nawet, jeÂśli wyÂłoÂżylibyÂśmy na ten cel wÂłasne pieniÂądze, to nie ma gwarancji, Âże ktoÂś póŸniej tĂŞ pÂłytĂŞ wyda i w konsekwencji – Âże ktoÂś o niej usÂłyszy. MegaTotal ³¹czy te dwie kwestie – daje pieniÂądze na nagranie (fani oczywiÂście, nie sam portal), a jednoczeÂśnie gwarantuje po wydaniu jakieÂś audytorium, nawet jeÂśli to bĂŞdÂą tylko uÂżytkownicy serwisu. ZwracajÂą teÂż uwagĂŞ na jeszcze jeden aspekt. – JuÂż po wrzuceniu tutaj materiaÂłu okazaÂło siĂŞ, Âże sÂą ludzie, czĂŞsto nasi znajomi, ktĂłrzy chcieliby nam pomĂłc, ale wczeÂśniej nie mieli takiej moÂżliwoÂści – mĂłwiÂą.
W serwisie zarejestrowaÂło siĂŞ juÂż ponad 1400 wykonawcĂłw. Profile zakÂładajÂą nie tylko zupeÂłni debiutanci, ale takÂże zespoÂły z markÂą uznanÂą wÂśrĂłd alternatywnej publicznoÂści, np. Pawilon czy wspomniane Dick4Dick – wÂśrĂłd uÂżytkownikĂłw SellaBand fundusze na wydanie kolejnego albumu zbiera jeden z gigantĂłw rapu, formacja Public Enemy. Ciekawym przykÂładem jest ³ódzki Tosteer, ktĂłrego debiutanckÂą pÂłytĂŞ wydaÂł Universal. Rozczarowany wspó³pracÂą z „majorsem”, zespó³ postanowiÂł kolejny album wydaĂŚ dziĂŞki MegaTotalowi. – Portale takie jak MegaTotal to znak czasĂłw – mĂłwi Bartek KsiĂŞÂżyk, wokalista ÂślÂąskiego zespoÂłu Nell, ktĂłry jako pierwszy wydaÂł singiel za pieniÂądze zebrane za poÂśrednictwem serwisu. – WspierajÂą demokratyzacjĂŞ produkcji muzyki i jej odbioru. KaÂżdy, kto ma jakiekolwiek pojĂŞcie na temat nagrywania, moÂże dziÂś wydaĂŚ pÂłytĂŞ. MegaTotal w tym pomaga o tyle, Âże poÂśredniczy w zbieraniu ÂśrodkĂłw i czĂŞÂściowo organizuje jej produkcjĂŞ; reszta jest w rĂŞkach muzykĂłw. I to jest dobre, bo nie ma Âżadnych ograniczeĂą w stylu: „Nie ta piosenka”, „Dodajcie wiĂŞcej klawiszy” czy „To jest zbyt ciĂŞÂżkie”.
KluczowÂą zaletÂą takich portali jest to, Âże integrujÂą one fanĂłw i muzykĂłw. UczestniczÂąc w procesie zbierania funduszy na pÂłytĂŞ, dyskutujÂąc z twĂłrcami i miĂŞdzy sobÂą – uÂżytkownicy angaÂżujÂą siĂŞ w losy „swoich” zespo³ów. ChoĂŚby tylko dlatego, Âże majÂą w tym wÂłasny interes: poÂłowa z kaÂżdej inwestycji w ramach MegaTotal trafia na konto planowanego do wydania albumu, reszta zaÂś jest dzielona pomiĂŞdzy dotychczasowych udziaÂłowcĂłw danego przedsiĂŞwziĂŞcia. Gdy uda siĂŞ wreszcie nagraĂŚ pÂłytĂŞ, spoÂłecznoœÌ jej wspó³wydawcĂłw staje siĂŞ machinÂą promocyjnÂą, dziaÂłajÂącÂą na zasadzie marketingu szeptanego. Idea jest odwrotna niÂż w przypadku tradycyjnych wytwĂłrni. Koncerny fonograficzne najpierw przygotowujÂą produkt, nastĂŞpnie promujÂą go i szukajÂą dla niego odbiorcĂłw. Tutaj natomiast sÂłuchacze najpierw zapoznajÂą siĂŞ z dokonaniami twĂłrcĂłw i mogÂą decydowaĂŚ, ktĂłre z nich umieÂściliby w swojej pÂłytotece. Oddanie decyzji w rĂŞce miÂłoÂśnikĂłw muzyki i uczynienie z nich mecenasĂłw sztuki moÂże zrewolucjonizowaĂŚ rynek muzyczny, wzbogacajÂąc go o wiele ciekawych i wartoÂściowych wydawnictw. To sÂłuchacze stajÂą siĂŞ wytwĂłrniÂą fonograficznÂą.
O korzyÂściach, jakie z uczestnictwa w spoÂłecznoÂści portalu odnoszÂą fani, opowiada mi Artur. – Na MegaTotal najpierw trafiÂłem jako artysta (ZBieg OKolicznoÂści), zebraÂłem 5 tys. zÂł na singla. Nagranie profesjonalnej pÂłyty bardzo rozwinĂŞÂło nasze umiejĂŞtnoÂści i stworzyÂło nowe moÂżliwoÂści zespoÂłowi. Po pewnym czasie zaÂłoÂżyÂłem takÂże konto fana. Na poczÂątku inwestowaÂłem g³ównie w swĂłj zespó³, ale z czasem zaczĂŞÂło siĂŞ to zmieniaĂŚ. UwaÂżam, Âże MegaTotal pozwala mÂłodym dobrym zespoÂłom rozwin¹Ì skrzydÂła i pozyskaĂŚ nowych fanĂłw, ktĂłrzy inwestujÂąc – integrujÂą siĂŞ ze swoimi ulubieĂącami. To zresztÂą bardzo fajna zabawa. LubiĂŞ wspieraĂŚ dobre zespoÂły, cieszĂŞ siĂŞ ich sukcesami, a najwiĂŞksza radoœÌ jest wtedy, gdy listonosz przynosi Âświe¿¹ pÂłytkĂŞ, do ktĂłrej wydania siĂŞ przyczyniÂłem – uÂśmiecha siĂŞ. – RadoœÌ jest tym wiĂŞksza, Âże wczeÂśniej w ogĂłle nie kupowaÂłem pÂłyt. DuÂżym plusem jest takÂże aspekt spoÂłecznoÂściowy portalu. MoÂżna spotkaĂŚ tu naprawdĂŞ ciekawych ludzi, poznaĂŚ opinie na temat swojej muzyki oraz wymieniĂŚ siĂŞ doÂświadczeniami – dodaje.
Twórcy MegaTotal nie spoczywaj¹ na laurach. Planuj¹ wkrótce wejœÌ do sklepów z dystrybucj¹ swoich wydawnictw oraz organizowaÌ koncerty promuj¹ce artystów skupionych wokó³ portalu.
PIRATOM NAPRZECIW
Badania przeprowadzone w kwietniu 2009 r. przez naukowcĂłw z Norwegian School of Management pokazaÂły, Âże „piraci” kupujÂą muzykĂŞ w e-sklepach dziesiĂŞciokrotnie czĂŞÂściej niÂż pozostali uÂżytkownicy Internetu. Systematyczne wyrabianie u nich nawyku pÂłacenia za muzykĂŞ poprzez podarowanie im odpowiednio wygodnych narzĂŞdzi, alternatywnych wobec sieci P2P i dajÂących poczucie realnego wspierania swoich faworytĂłw bez koniecznoÂści ponoszenia wygĂłrowanych wydatkĂłw, prawdopodobnie pomogÂłoby znaczÂąco zwiĂŞkszyĂŚ dochody artystĂłw. To nieprawda, Âże ludzie nie chcÂą pÂłaciĂŚ za muzykĂŞ w Internecie – trzeba im tylko daĂŚ moÂżliwoœÌ zainwestowania w to, co lubiÂą.
Z SIECI NA GÂŁĂBOKÂĄ WODĂ?
Nie tylko pocz¹tkuj¹cy muzycy szukaj¹ Ÿróde³ finansowania swojej twórczoœci bezpoœrednio u potencjalnych odbiorców. M³ody re¿yser, Artur Wyrzykowski, chcia³ wyprodukowaÌ film krótkometra¿owy na taœmie 16 mm, co umo¿liwi³oby jego póŸniejsz¹ dystrybucjê w kinach. Nie posiada³ jednak wystarczaj¹cych funduszy na zakup takiej taœmy oraz na wynajêcie ekipy filmowej. Dlatego postanowi³ zebraÌ je za poœrednictwem strony internetowej. Pod koniec 2006 r. za³o¿y³ witrynê
www.wszystko.net, dziĂŞki ktĂłrej sympatycy projektu mogli wesprzeĂŚ go finansowo. W ciÂągu kilku miesiĂŞcy udaÂło mu siĂŞ zgromadziĂŚ ponad 48 tysiĂŞcy zÂłotych (w tym nagroda w wysokoÂści 20 tys. zÂł od dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Agnieszki Odorowicz), co umoÂżliwiÂło mu opÂłacenie wynajĂŞcia ekipy i sprzĂŞtu. ZdjĂŞcia zrealizowano w maju 2007 r. W filmie wystÂąpiÂły – za darmo – wschodzÂące gwiazdy polskiego kina: Mateusz Banasik, Antoni Pawlicki i MichaÂł Koterski, a takÂże Marta ÂŻmuda-Trzebiatowska, dla ktĂłrej byÂł to pierwszy kontakt z filmem, poniewaÂż aktorka graÂła wczeÂśniej jedynie w teatrze i serialach.
KolejnÂą przeszkodÂą staÂły siĂŞ koszty postprodukcji, jednak Artur, dziĂŞki firmom i osobom zaangaÂżowanym w projekt, zebraÂł wystarczajÂący budÂżet. 7 lipca 2009 r. odbyÂła siĂŞ uroczysta premiera obrazu. Obecnie, rĂłwnieÂż za poÂśrednictwem strony internetowej, twĂłrcy filmu walczÂą o wprowadzenie go do kin. Zainteresowani obejrzeniem dzieÂła, zatytuÂłowanego „Wszystko”, mogÂą wyraÂżaĂŚ swoje poparcie pod adresem
www.chcezobaczycwszystko.net.
Autor: Liliana Milewska
ÂŹrĂłdÂło: Obywatel
http://wolnemedia.net/?p=22368i ta druga

Aby wesprzeĂŚ nas finansowo - kliknij tutaj.
USA wy³¹czy Internet w czasie zagro¿enia?
Opublikowano: 21.06.2010 | Kategoria: WiadomoÂści ze Âświata, ÂŚwiat komputerĂłw Drukuj Drukuj
STANY ZJEDNOCZONE. Ochrona Internetu jako „dobra narodowego USA” jest celem ustawy powstajÂącej wÂłaÂśnie za oceanem. Wielu komentatorĂłw jest zdania, iÂż moÂże ona daĂŚ prezydentowi USA duÂżo kontroli nad sieciÂą, w³¹cznie z moÂżliwoÂściÂą „wy³¹czenia jej” w sytuacjach kryzysowych. Wizja nieciekawa, ale amerykaĂąscy politycy mĂłwiÂą o koniecznoÂści obrony przed cyberterrorystami.
Na poczÂątku czerwca amerykaĂąscy senatorzy Joe Liberman i Tom Carper przedstawili ustawĂŞ, ktĂłra ma wzmocniĂŚ i zmodernizowaĂŚ ochronĂŞ cyfrowej infrastruktury USA, zarĂłwno tej znajdujÂącej siĂŞ w rĂŞkach publicznych jak i prywatnych. Dokument nosi tytuÂł Protecting Cyberspace as a National Asset Act.
TwĂłrcy ustawy przekonujÂą, Âże trzeba skoordynowaĂŚ dziaÂłania bezpieczeĂąstwa, bo od internetu zaleÂży dziÂś niemal wszystko: handel, inne sektory gospodarki, komunikacja, bankowoœÌ. JednoczeÂśnie politycy uwaÂżajÂą, iÂż ta cenna sieĂŚ jest celem ciÂągÂłych atakĂłw, a nie moÂżna sobie pozwoliĂŚ na „cyfrowÂą wersjĂŞ ataku 9/11″.
Z oficjalnych komunikatĂłw wynika, Âże ustawa przewiduje m.in.:
1. utworzenie biura „polityki cyberbezpieczeĂąstwa”, ktĂłre bĂŞdzie doradzaĂŚ prezydentowi oraz koordynowaĂŚ wysiÂłki zwiÂązane z cyberbezpieczeĂąstwem;
2. utworzenie specjalnego centrum (National Center for Cybersecurity and Communications – NCCC) w departamencie bezpieczeĂąstwa wewnĂŞtrznego (DHS), ktĂłre bĂŞdzie doradzaĂŚ prezydentowi i poprowadzi inicjatywy federalne zwiÂązane z chronieniem sieci publicznych i prywatnych;
3. wspó³pracê NCCC z sektorem prywatnym w celu ochrony najbardziej wra¿liwej infrastruktury (czytaj: firmy dzia³aj¹ce w sieci bêd¹ musia³y spe³niaÌ wymogi NCCC);
4. utworzenie ram dzia³ania dla Prezydenta USA w celu autoryzowania œrodków bezpieczeùstwa, chroni¹cych wra¿liw¹ infrastrukturê w razie wykorzystania luk w bezpieczeùstwie, przy czym œrodki te powinny byÌ tak ma³o uci¹¿liwe, jak to mo¿liwe;
5. zreformowanie dziaÂłaĂą niektĂłrych instytucji oraz szkolenia personelu odpowiedzialnego za cyberbezpieczeĂąstwo.
UstawĂŞ popiera m.in. firma Symantec. Bardziej ostroÂżna jest firma McAfee, ktĂłra deklaruje, Âże przyglÂąda siĂŞ zapisom. ÂŚrodowiska akademickie sÂą proponowanym rozwiÂązaniom przeciwne.
Obawy wzbudzajÂą wspomniane wyÂżej nowe Âśrodki bezpieczeĂąstwa przyznane prezydentowi USA. Wielu komentatorĂłw caÂłkiem powaÂżnie obawia siĂŞ tego, Âże Stany Zjednoczone stworzÂą „wy³¹cznik bezpieczeĂąstwa dla Internetu”, ktĂłrego prezydent tego kraju bĂŞdzie mĂłgÂł uÂżyĂŚ.
W wymienionych wyÂżej punktach istotny jest rĂłwnieÂż ten trzeci. Firmy „polegajÂące na internecie” bĂŞdÂą musiaÂły speÂłniaĂŚ wymogi bezpieczeĂąstwa NCCC. TwĂłrcy ustawy zastrzegajÂą jednak, Âże ta wspó³praca nie moÂże prowadziĂŚ do inwigilacji obywateli USA.
OczywiÂście USA nie moÂże wy³¹czyĂŚ wszystkich maszyn na Âświecie, ale moÂże wy³¹czyĂŚ kluczowe elementy globalnej sieci. Obawy zwiÂązane z takim scenariuszem pojawiajÂą siĂŞ zresztÂą nie od dziÂś. Internet jest w pewnym sensie wÂłasnoÂściÂą USA. Z drugiej strony sieĂŚ ta ma znaczenie dla tak wielu osĂłb na Âświecie, Âże trudno zrozumieĂŚ ideĂŞ traktowania jej jako „zasobu narodowego USA”.
O zastrzeÂżeniach pod adresem nowej ustawy pisze m.in. australijski serwis The Age w tekÂście pt. Obama internet ‘kill switch’ propose. Zdaniem cytowanych przez gazetĂŞ krytykĂłw rzÂąd USA chce „wyÂświadczyĂŚ terrorystom najwiĂŞkszÂą przysÂługĂŞ” zamiast podejmowaĂŚ siĂŞ walki z nimi. Z powyÂższym twierdzeniem trudno siĂŞ nie zgodziĂŚ. JeÂśli po zaatakowaniu okreÂślonej infrastruktury zaistnieje groÂźba wy³¹czenia internetu, to terroryÂści zyskajÂą moÂżliwoœÌ straszenia wszystkich, nie tylko amerykanĂłw.
Na ciekawe szczegó³y zwraca uwagĂŞ ZDNet w tekÂście pt. Internet ‘kill switch’ proposed for US. Generalnie ustawa ma zmusiĂŚ instytucje federalne do traktowania cyberbezpieczeĂąstwa powaÂżniej. To sprawia, Âże instytucje te bĂŞdÂą wzmiacniaĂŚ swoje zabezpieczenia, a na tym zarobiÂą producenci zabezpieczeĂą. Dla tych ostatnich ustawa rzeczywiÂście moÂże byĂŚ szansÂą na dobre kontrakty w przyszÂłoÂści.
W tej chwili prawodawcy StanĂłw Zjednoczonych skupiajÂą siĂŞ na straszeniu terrorystami w oficjalnych komunikatach. CzytajÂąc notki dla prasy przygotowane przez amerykaĂąskie instytucje nie ma sie wÂątpliwoÂści, Âże bandyci czajÂą siĂŞ wszĂŞdzie, a najbardziej cierpiÂący z ich powodu ludzie, to zwykli uÂżytkownicy, tacy jak my. W tej wizji moÂże i jest trochĂŞ prawdy, ale perspektywa wprowadzenia „kurka dla internetu” wcale nie wydaje siĂŞ mniej przeraÂżajÂąca.
Opracowanie: Marcin Maj
Na podstawie: hsgac.senate.gov, The Age, ZDNet
ÂŹrĂłdÂło: Dziennik InternautĂłw
http://wolnemedia.net/?p=22375