Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Etyka i naturalny porzÂądek, a sprawa bie¿¹ca.  (Przeczytany 10868 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
strzygÂław
Nowy uÂżytkownik
*
Wiadomości: 31


Zobacz profil
« : Luty 22, 2010, 04:51:41 »

Jak, co poniektórzy mog¹ siê ju¿ domyœlaÌ etyka z nauk¹ wspólnego ma... nic. Cokolwiek jest do odkrycia - odkryte zostanie. Bez wzglêdu na koszty i konsekwencje. Jak nie my, to nasi wschodni bracia. Osobiœcie wolê, ¿eby my by³y pierwsze, ale mogê byÌ zapyzialcem ze œlep¹ czakr¹ i badziewn¹ pran¹. UmieraÌ nikt nie chce, bo nie wiadomo co po œmierci czeka. S¹ wyj¹tki oczywiœcie, co na nich balanga i dziewice czekaj¹, ale nam Mieszko balangê i cztery ¿ony skasowa³ wiêc umieraÌ nie chcemy. A jak nie chcemy, to bêdziemy siê starali za wszelk¹ cenê dowiedzieÌ wszystkiego, bo "wszystko", to - prêdzej czy póŸniej, wed³ug naszej logiki - bêdzie znaczy³o: w³adza nad ¿yciem, œmierci¹ i materi¹. "A gdzie w³adza nad duchem?" - ciœnie siê na usta. Ano wygl¹da, ¿e wszyscy chc¹ w³adzy nad materi¹. Duch najwyraŸniej ma pomijalnie ma³¹ wartoœÌ rynkow¹. A wnioskuje po tym, ¿e jakby by³o inaczej, to na pewno by³by opodatkowany. Jak na razie nauka zajmuje wolne miejsce po religii i dlatego mieszamy j¹ z etyk¹. Jednak bóg nieposkromionej ciekawoœci zasad ¿adnych, poza chciwoœci¹ wiedzy, nie zna. WeŸmy macierzyste komórki rdzeniowe http://www.newscientist.com/search?doSearch=true&query=stem+cells. To takie komórki, które po³o¿one ko³o jakiejœ innej ludzkiej komórki samoistnie zamieniaj¹ siê w t¹ komórkê. Mechanizm nie jest znany, bo zahacza o czary. Zw³aszcza wobec ostatnich badaù, gdzie okazuje siê, ¿e te komórki rdzeniowe (macierzyste), to wcale nie musz¹ le¿eÌ ko³o prawdziwych komórek, wystarczy, ¿e je w ¿elatynê wrzuciÌ o dok³adnej sztywnoœci jak ludzka krew, a zamieniaj¹ siê wnet w ludzkie naczynia krwionoœne. Jak ¿elatyna o sztywnoœÌi ludzkiego mieœnia, to siê w serce zamieniaj¹, te komórki rdzeniowe. Macierzyste. Podejrzenie, ¿e one tak mog¹ by³o dawno, co najmniej 50 lat. Teraz siê za nie wziêli i na pierwszy ogieù posz³y ludzkie komórki rdzenia krêgowego. Pierwszy eksperymentalmy inwalida z wózka ju¿ wsta³. Co prawda dosta³ œmiertelnej choroby zaraz po tym wstaniu, ale umar³ chodz¹c. Kto wie, mo¿e nawet czasowo pobi³ £azarza, tyle, ¿e danych nam na temat tego ostatniego brak. Czemu komórkami zajêto siê tak póŸno? Jedynym Ÿród³em macierzystych komórek rdzeniowych jest 5-dniowy ludzki embrion wiêc nikt nie mia³ œmia³oœci siê zabraÌ za te embriony. Ale obama puœci³ w stanach badania zaraz po objêciu prezydentury i natychmiast wszystkie instytuty w Europie te¿ ruszy³y. Dlaczego? No, ¿eby Amerykanie nie byli pierwsi:)
A co o naturalnym porz¹dku ziemskim? Ale¿ to my samym budowaniem cywilizacji naruszamy najbardziej naturalny porz¹dek planety, bowiem zrobiliœmy siê jednym jedynym gatunkiem, który nie ma kontrolowanej populacji przez naturalnych wrogów i jako jeden, jedyny gatunek zwalczamy ewolucjê przepychaj¹c genotypy, na które natura wyda³a wyrok œmierci. Ktoœ jako bia³ko dla krokodyla w imiê matki Gai? Nie ma? Mo¿e chocia¿ odpuœÌmy sobie ze szczepieniami? (z tymi na wirusa mo¿emy sobie odpuœciÌ, bo szczepionek na wirusa, póki co nie ma, tyle, ¿e w mediach o tym nie wiedz¹:) Te¿ nie? Ka¿dy chce ¿yÌ? Wiecznie? A feee... To tak nieGaiowo... Trzeba zawsze oddawaÌ co siê po¿yczy³o...
ReasumujÂą przydÂługi wywĂłd chcĂŞ powiedzieĂŚ, Âże tracenie energii na zatrzymanie parcia w przĂłd jest bezcelowe. Trzeba przyj¹Ì, Âże przeprze i zastanawiaĂŚ siĂŞ nad Âśrodkami zaradczymi. WIEDZA! WIEDZA!  Zacznijmy od istniejÂących zagroÂżeĂą, ktĂłre umykajÂą naszej uwadze. Jak na przykÂład prawo Unii, Âże dodatki identyczne z naturalnymi nie muszÂą byĂŚ rozró¿nialne od naturalnych. MiĂłd z laboratorium jak ma taki sam skÂład chemiczny jak ten od pszczó³, to moÂże byĂŚ nazwany naturalny. Dalej dodatki "E" http://www.doz.pl/czytelnia/a1454-Dodatki_do_zywnosci_-_lista_E do ÂżywnoÂści, co ludzi straszÂą, podczas gdy mnĂłstwo z nich pozyskujĂŞ siĂŞ z naturalnych ÂźrĂłdeÂł i dowiedzione jest, Âże sÂą zdrowe, a i tak razem w jednym worze z truciznami. Dalej: brak odpowiedzialnoÂści cywilnej i karnej lekarzy, choĂŚby na tym samym poziomie jak inne zawody.Taki lekarz dzisiaj, to mniejszÂą odpowiedzialnoœÌ ponosi za swÂą pracĂŞ niÂż hydraulik. Dalej: zbĂłjnickie prawa autorskie i patentowe, ktĂłre pozwalajÂą ukrywaĂŚ naturĂŞ sprzedawanego produktu i zastrzegaĂŚ na wyÂłacznoœÌ istniejÂące artefakty. Ciekawe jak bĂŞdziemy ÂśpiewaĂŚ jak nam ChiĂączyki za papier, Araby za cyfry, a Indianie za tytoĂą licencjĂŞ z karnymi odsetkami wystawiÂą:)  I tak dalej i tym podobne...Mamy juÂż wprowadzone tyle, Âże to, co idzie, to pestka przy tym.
Zamiast zawracaÌ Wis³ê kijem, lepiej ten kij w mrowisko w³o¿yÌ.
anarchigÂław
Zapisane
miszka
Aktywny uÂżytkownik
***
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 123



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Luty 24, 2010, 19:50:20 »

Toksyczne soki owocowe?
Bardzo dokÂładne analizy skÂładu chemicznego dostĂŞpnych handlowo sokĂłw owocowych przechowywanych w plastikowych opakowaniach wykonanych z PET - wskazujÂą, iÂż soki te zawierajÂą w swym skÂładzie podwyÂższony poziom antymonu.
Obecnie prowadzone sÂą prace badawcze, ktĂłre majÂą ustaliĂŚ ÂźrĂłdÂło antymonu - toksycznej substancji, ktĂłrej poziom w niektĂłrych wypadkach przekraczaÂł normĂŞ ustanowionÂą dla wody pitnej - donosi "Journal of Environmental Monitoring".

Kilka lat temu naukowcy odkryli, i¿ z tak zwanych butelek PET, do zamkniêtych w nich cieczy, przenika w ma³ych iloœciach antymon. Substancja ta jest obecna w polimerze, jako pozosta³oœÌ poprodukcyjna. Do syntezy poli(tereftalanu etylenu) wykorzystuje siê katalizator - trójtlenek antymonu, który jest podejrzewany o rakotwórcze w³aœciwoœci.
REKLAMA


Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowcĂłw z University of Copenhagen (Dania) oraz University of Crete (Grecja) wskazujÂą, iÂż poziom antymonu w sokach owocowych przechowywanych w opakowaniach wykonanych z PET moÂże przekraczaĂŚ normy europejskie okreÂślajÂące dozwolone stĂŞÂżenie tego pierwiastka w wodzie pitnej!

Badania polega³y na bardzo szczegó³owej analizie chemicznej dostêpnych handlowo soków owocowych, które sprzedawane by³y w opakowaniach wykonanych z PET. Wykorzystuj¹c spektrometr ICP-MS (ang. inductively-coupled plasma mass spectrometry) naukowcy okreœlili iloœÌ antymonu w 42 butelkach ró¿nego typu soków (porzeczkowych, truskawkowych, malinowych itp.), których wspóln¹ cech¹ by³ czerwony kolor. Badano tak¿e syrop miêtowy i karmelowy.

W trakcie analiz okazaÂło siĂŞ, iÂż w niektĂłrych przypadkach poziom antymonu w sokach owocowych znacznie przekraczaÂł dozwolone dla wody pitnej stĂŞÂżenie antymonu.Niechlubnym rekordzistÂą okazaÂł siĂŞ sok z czarnej porzeczki, w ktĂłrego skÂładzie wykryto 2,7 razy wyÂższe stĂŞÂżenie toksycznej substancji niÂż dopuszczalne przez normĂŞ europejskÂą (5 mg/L - norma dotyczy wody pitnej).

Wed³ug naukowców, na obecnym etapie badaù nie mo¿na jednoznacznie wskazaÌ Ÿród³a ska¿enia soków antymonem. W tym celu prowadzone s¹ bardzo intensywne prace badawcze, które maj¹ jednoznacznie okreœliÌ sk¹d do soków przenika taka iloœÌ toksycznej substancji chemicznej. G³ównym podejrzanym s¹ niew³aœciwie wykonane butelki PET, choÌ brane s¹ równie¿ pod uwagê inne scenariusze, np. nieodpowiednio przeprowadzona produkcja soków.Badany jest równie¿ wp³yw podwy¿szonego stê¿enia cukrów na zwiêkszon¹ iloœÌ antymonu w sokach (cukry mog³yby u³atwiaÌ wyp³ukiwanie antymonu z plastiku).

Pikanterii sprawie dodaje fakt, iÂż choĂŚ stĂŞÂżenie antymonu (wzglĂŞdem normy dla wody pitnej) przekroczone zostaÂło w 20 procentach badanych sokĂłw, to jednak prawo Unii Europejskiej nie zostaÂło zÂłamane w Âżadnym z przypadkĂłw. Jest to wynik braku odpowiednich regulacji dotyczÂących stĂŞÂżenia antymonu w produktach spoÂżywczych (innych niÂż woda pitna).

http://wiadomosci.onet.pl/2131934,69,1,1,,item.html
Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 620


To jest Âświat wedÂług Ciebie i wedÂług mnie


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Luty 24, 2010, 21:40:14 »

Show must go on ...  teraz bĂŞdzie polowanie na czarownice, czyli na producentĂłw niewÂłaÂściwie wykonanych butelek PET.  A moÂże nawet je zaka¿¹ produkowaĂŚ wszystkie ? Wtedy boom odczujÂą  producenci opakowaĂą szklanych. OczywiÂście o ile najpierw rozszerzy siĂŞ unijne przepisy o zawartoœÌ antymonu w innych produktach niÂż woda pitna.
Jedna decyzja urzĂŞdnika moÂże zlikwidowaĂŚ wiele miejsc pracy, a z drugiej strony spowodowaĂŚ wzrost zamĂłwieĂą na opakowania szklane.
Zapisane

..  " wszystkie te istnienia, ktĂłre CiĂŞ otaczajÂą sÂą w Tobie " naucza   Mooji -  " sÂą w Twoim umyÂśle, sÂą w  Twojej ÂświadomoÂści . Wydaje Ci siĂŞ , Âże patrzysz na inne ludzkie umysÂły , ale wszystkie te umysÂły egzystujÂą w Tobie poniewaÂż Ty jesteÂś tym, ktĂłry je postrzega. TO JEST ÂŚWIAT WEDÂŁUG CIEBIE "
miszka
Aktywny uÂżytkownik
***
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 123



Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Luty 24, 2010, 21:53:27 »

WidziaÂłam dawno temu takie przeraÂżajÂące zdjĂŞcie umieszczone gdzieÂś w Necie a byÂły to gĂłry, olbrzymie gĂłry samych PETĂłw na wysypisku Âśmieci.
Do dziÂś nie mogĂŞ tego zapomnieĂŚ. Daje do myÂślenia taki widok.
Przy produkcji PETów nie pracuje chyba za wiele osób -nie wiem na pewno - ale tak mi siê zdaje. G³ównie to automaty je robi¹, wiêc mo¿e nie by³o by tak strasznie
gdyba zakazaĂŚ ich caÂłkiem. Dla Âśrodowiska - na pewno duÂży oddech.
m
Zapisane
strzygÂław
Nowy uÂżytkownik
*
Wiadomości: 31


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Luty 25, 2010, 01:50:08 »

Show must go on ...  teraz bĂŞdzie polowanie na czarownice, czyli na producentĂłw niewÂłaÂściwie wykonanych butelek PET.  A moÂże nawet je zaka¿¹ produkowaĂŚ wszystkie ? Wtedy boom odczujÂą  producenci opakowaĂą szklanych. OczywiÂście o ile najpierw rozszerzy siĂŞ unijne przepisy o zawartoœÌ antymonu w innych produktach niÂż woda pitna.
Jedna decyzja urzĂŞdnika moÂże zlikwidowaĂŚ wiele miejsc pracy, a z drugiej strony spowodowaĂŚ wzrost zamĂłwieĂą na opakowania szklane.

Decyzje urzĂŞdnikĂłw sÂą... durne, jak sami urzĂŞdnicy:) Butelka Âświata nie uratuje. System musi byĂŚ odpowiedni caÂłoÂściowo. Wiadomym jest, Âże mamy surowcĂłw na ziemi na jeszcze ok. 50 lat ekonomii wzrostu. Potem pierwszych zacznie brakowaĂŚ i rzeczy zamiast stawaĂŚ siĂŞ coraz taĂąsze przy masowej produkcji bĂŞdÂą stawaÂły siĂŞ coraz droÂższe, bo materiaÂły, z ktĂłrych sÂą wykonane bĂŞdÂą siĂŞ koĂączyĂŚ na planecie. WiĂŞkszoœÌ z nich jest przez nas traktowana jako jednorazowego uÂżytku: wykopaĂŚ, pobawiĂŚ siĂŞ, albo spaliĂŚ i niech siĂŞ rozprasza w entropiĂŞ. Recykling  teÂż poÂżera zasoby, w dodatku - jak na dzisiaj - odzyskuje ok 5% (tak sÂłownie: piĂŞĂŚ procent). Tragedia? NiezupeÂłnie, mÂądrzy juÂż dzisiaj kombinujÂą, co zamiast wzrostu. Zamiast nowoÂści co miesiÂąc - drogie, trwaÂłe i naprawialne produkty. Brudne przedmioty - do mycia, zamiast wyrzucaĂŚ, a zepsute do naprawy. Czyli koniec zÂłotego wieku rozpasania i wracamy do tego, co byÂło zawsze. Jak to zrobiĂŚ? Jest projekt (ciaÂł doradczych na razie, nie decyzyjnych), Âżeby wprowadziĂŚ podatek ziemski:) Czyli ten, co usuwa zasoby z planety musiaÂłby zapÂłaciĂŚ podatek odpowiedni do iloÂści surowca na planecie i czasu w jakim siĂŞ te zasoby odtwarzajÂą. PET-y staÂłyby siĂŞ wtedy kosmicznie drogie, bowiem ropa naftowa potrzebuje kilka milionĂłw lat.  Dobra wiadomoœÌ, Âże drewno potanieje:)  Co do niektĂłrych metali, to zostaje wtedy tylko kosmos:) OczywiÂście do tego wszystkiego potrzeba woli ludzi, ktĂłrzy muszÂą byĂŚ Âświadomi i przestaĂŚ myÂśleĂŚ, Âże jak udawaÂło siĂŞ tyle lat, to zawsze siĂŞ samo uda - wystarczy tylko w dobrym lotosie siedzieĂŚ:)
yogigÂław
Zapisane
miszka
Aktywny uÂżytkownik
***
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 123



Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Luty 25, 2010, 02:10:16 »

"Nad rzeka opodal krzaczka
MieszkaÂła kaczka-dziwiaczka
Lecz zamiast trzymaĂŚ sie rzeczki
RobiÂła piesze wycieczki

Raz poszÂła wiĂŞc do fryzjera:
"PoproszĂŞ o kilo sera!"
TuÂż obok byÂł apteka:
"PoproszĂŞ mleka piĂŞĂŚ deka".

Czyli jest tu podpowiedÂź pewna w wierszyku :-) Kupowianie na sztuki to fikcja ;-)
Trzeba kupowaÌ na wagê :-) Poprosze 25 dkg o³ówków a do tego pó³ kilo bloku do rysowania
 a.... i jeszcze gumki, pó³ deka teÂż poproszĂŞ Z politowaniem
A w przyszÂłym roku kupiĂŞ sobie 2 tony auta, o! Brzmi absurdalnie ale powinno zadziaÂłaĂŚ.
I po kÂłopocie.
Zapisane
MichaÂł-AnioÂł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Czerwiec 06, 2010, 19:45:47 »

Wprowadzenie na rynek nowego leku kosztuje ponad 500 mln dol. Na tê astronomiczn¹ kwotê sk³adaj¹ siê koszty badaù naukowych, prób klinicznych, w koùcu nak³adów na marketing i polityczny lobbing. Wysi³ek jednak op³aca siê, bo przemys³ farmaceutyczny nale¿y do najbardziej rentownych sektorów wspó³czesnego kapitalizmu.

Niewielka to jednak pociecha dla mieszkaùców krajów rozwijaj¹cych siê, którzy cierpi¹ i umieraj¹ milionami z powodu takich chorób jak malaria i gruŸlica. Bardziej bowiem op³aca siê zaj¹Ì opracowywaniem leków zwalczaj¹cych oty³oœÌ i poprawiaj¹cych humor mieszkaùcom krajów rozwiniêtych. W rezultacie statystyka jest równie nieub³agana jak logika rynku: na poszukiwanie leków na choroby powszechne w krajach rozwijaj¹cych siê idzie mniej ni¿ 5 proc. œwiatowych nak³adów na badania i rozwój w przemyœle farmaceutycznym.

Krajem boleÂśnie dotkniĂŞtym tÂą logikÂą sÂą Indie, na gruÂźlicĂŞ umiera tam dziennie okoÂło tysiÂąca osĂłb. UmierajÂą, bo drobnoustrĂłj wywoÂłujÂący chorobĂŞ Mycobacterium tuberculosis uodporniÂł siĂŞ na dotychczas stosowane leki, a od lat 60. ubiegÂłego wieku nie pojawiÂła siĂŞ praktycznie Âżadna nowa skuteczniejsza substancja lecznicza. SzansÂą na poprawĂŞ sytuacji staÂło siĂŞ ogÂłoszenie w 1998 r. sekwencji genomu Mtb. ZnajÂąc informacje o strukturze genetycznej chorobotwĂłrczego organizmu, moÂżna dociekaĂŚ molekularnych mechanizmĂłw wywoÂłujÂących infekcjĂŞ i na tej podstawie projektowaĂŚ nowe leki. Nie wystarczy jednak do tego sama sekwencja genomu, potrzebna jest dokÂładna mapa oddziaÂływaĂą miĂŞdzy poszczegĂłlnymi genami a kodowanymi przez nie biaÂłkami.

Model produkcji spoÂłecznej

Jak jednak zdobyĂŚ brakujÂącÂą wiedzĂŞ, skoro rynek w tym przypadku nie dziaÂła, a paĂąstwo jest biedne? Indyjska Rada BadaĂą Naukowych i PrzemysÂłowych (CSIR) wpadÂła na pomysÂł, by zastÂąpiĂŚ brakujÂący kapitaÂł finansowy kapitaÂłem spoÂłecznym. Rada zainicjowaÂła w 2008 r. projekt Open Source Drug Development, zasilajÂąc go skromnÂą, jak na realia Âświata biotechnologii, kwotÂą 38 mln dol.

Projekt nawiÂązuje do idei, ktĂłre doskonale sprawdziÂły siĂŞ w Âświecie informatyki. Oprogramowanie komputerowe tworzone jest dziÂś albo przez wielkie korporacje – tak powstaje popularny pakiet biurowy Microsoft Office, albo przez sieci niezaleÂżnych programistĂłw dziaÂłajÂących spoÂłecznie (POLITYKA 15). Tak powstaje system operacyjny GNU/Linux, obsÂługujÂący wiĂŞkszoœÌ ruchu w Internecie, w tym m.in. setki tysiĂŞcy komputerĂłw zatrudnionych w wyszukiwarce Google.

Jeszcze w poÂłowie lat 90. wielu sternikom kapitalizmu z Billem Gatesem na czele wydawaÂło siĂŞ, Âże, po pierwsze, pomysÂł tworzenia oprogramowania bez chĂŞci zysku oznacza prĂłbĂŞ przywrĂłcenia komunizmu tylnymi drzwiami. Po drugie zaÂś, podobnie jak komunizm w ZSRR, nie moÂże to przynieœÌ dobrych efektĂłw – czy moÂżna sobie bowiem wyobraziĂŚ, by w wyniku pracy spoÂłecznej dziesiÂątkĂłw tysiĂŞcy ludzi dziaÂłajÂących poza formalnymi hierarchiami, bez korporacyjnej kontroli jakoÂści, powstaÂły produkty tak zaawansowane jak system operacyjny lub oprogramowanie biurowe? PrzecieÂż potrzeba do tego inwestycji rzĂŞdu miliardĂłw dolarĂłw.

DziÂś juÂż nie ma wÂątpliwoÂści, Âże model zbiorowej produkcji spoÂłecznej dziaÂła. I to tak doskonale, Âże nawet amerykaĂąska armia wdraÂżajÂąca Future Combat System – gigantyczny system informatyczny do zarzÂądzania polem walki, korzysta z oprogramowania spoÂłecznego, czyli powstaÂłego w modelu Open Source. DziÂś juÂż takÂże ekonomiÂści i socjologowie dobrze rozumiejÂą, na czym polega fenomen Open Source i wiedzÂą, Âże nie jest on wybrykiem przeciw naturze. Uczestnicy ponad stu tysiĂŞcy programistycznych projektĂłw Open Source nie sÂą komunistami, lecz aktywnymi uczestnikami Âżycia spoÂłecznego i przedsiĂŞbiorcami.

ZaangaÂżowanie siĂŞ w projekt Open Source to nie tylko dobra forma promocji wÂłasnych kompetencji, lecz takÂże sposĂłb na ich doskonalenie poprzez wymianĂŞ doÂświadczeĂą z innymi uczestnikami. W koĂącu to takÂże sposĂłb na kreowanie rynku – oprogramowanie Open Source wymaga podobnej obsÂługi serwisowej jak kaÂżde inne.

Fenomen Open Source nie by³by mo¿liwy, gdyby nie upowszechnienie Internetu u³atwiaj¹cego wymianê wiedzy i wspó³pracê dziesi¹tków tysiêcy niezale¿nych programistów. Dziêki Internetowi nie musz¹ oni jeŸdziÌ do pracy w jednym miejscu, wystarczy im do tego pod³¹czony do sieci komputer.

Indyjska CSIR, opierajÂąc siĂŞ na sukcesach modelu Open Source w dziedzinie oprogramowania, postanowiÂła sprĂłbowaĂŚ podobnej metody w biotechnologii i projektowaniu lekĂłw. W przypadku biotechnologii sprawa nie jest jednak tak prosta, bo nie wszystko moÂżna zrobiĂŚ za pomocÂą komputera, potrzebne sÂą jeszcze laboratoria wyposaÂżone w kosztownÂą aparaturĂŞ i speÂłniajÂące normy bezpieczeĂąstwa.

Janet Hope, autorka ksi¹¿ki „Biobazaar. The Open Source Revolution and Biotechnology”, przekonuje jednak, Âże dostĂŞp do laboratoriĂłw to bariera do pokonania. I tak w wiĂŞkszoÂści krajĂłw, zarĂłwno rozwiniĂŞtych jak i rozwijajÂących siĂŞ, wiĂŞksza czêœÌ badaĂą na poziomie podstawowym prowadzonych jest w placĂłwkach akademickich finansowanych g³ównie ze ÂśrodkĂłw publicznych.
Publiczne badania i dostĂŞp

W latach 80. ubiegÂłego stulecia wydawaÂło siĂŞ, Âże najlepszym sposobem wykorzystania wytwarzanej w tych laboratoriach wiedzy bĂŞdzie jej prywatyzacja, czyli zachĂŞcanie naukowcĂłw do patentowania wynikĂłw i zakÂładania firm zajmujÂących siĂŞ ich komercjalizacjÂą. PodejÂście to zyskaÂło sankcjĂŞ w takich aktach prawnych jak sÂłynna amerykaĂąska ustawa Bayha-Dole’a z 1980 r. Z jednej strony nastÂąpiÂł szybki transfer akademickiej wiedzy do sektora prywatnego i na rynek w postaci nowych produktĂłw. Z drugiej jednak – nastÂąpiÂła bezprecedensowa koncentracja wÂłasnoÂści intelektualnej w rĂŞkach najwiĂŞkszych – nastawionych na zysk – korporacji technologicznych.

RozwiÂązania Janet Hope upatruje w zmianie zasady: wyniki badaĂą naukowych, finansowanych z pieniĂŞdzy publicznych, powinny byĂŚ dostĂŞpne publicznie w otwarty sposĂłb, tak by mogli z nich korzystaĂŚ nieodpÂłatnie wszyscy zainteresowani. JeÂśli model prywatyzacji zastÂąpi model uspoÂłecznienia, wĂłwczas zasoby publicznej wiedzy i danych z eksperymentĂłw stanÂą siĂŞ podstawÂą pracy rzeszy niezaleÂżnych naukowcĂłw, podobnie jak to siĂŞ dzieje w dziedzinie oprogramowania komputerowego.

Open Source Drug Development (OSDD) indyjskiej CSIR w ci¹gu niespe³na dwóch lat przyci¹gn¹³ 3 tys. naukowców z 74 krajów œwiata, dziesi¹tki laboratoriów i wiele firm technologicznych. W po³owie kwietnia 2010 r. w New Delhi odby³a siê konferencja Connect 2 Decode, podczas której og³oszono wyniki tego partnerstwa spo³eczno-publiczno-prywatnego: powsta³a pierwsza pe³na mapa genetyczna Mycobacteria tuberculosis. W ci¹gu najbli¿szych miesiêcy maj¹ powstaÌ pierwsze nowe substancje chemiczne w roli kandydatów na nowe leki. Œrednia wieku zaanga¿owanych w przedsiêwziêcie oscylowa³a wokó³ dwudziestu lat.

Zainicjowany w Indiach projekt nie jest jedynym wykorzystujÂącym ideĂŞ Open Source w biotechnologii. W Brazylii ruszyÂła Network for Open Scientific Innovation, w Australii juÂż w latach 90. ubiegÂłego stulecia z inicjatywy biologa Richarda Jeffersona powstaÂł projekt Cambia, zajmujÂący siĂŞ stosowaniem metod Open Source do rozwoju technologii ÂżywnoÂści. Co waÂżniejsze, idee uwaÂżane jeszcze kilka lat temu za ekstrawaganckie dziÂś zyskujÂą uznanie ze strony wÂładz publicznych i sÂą naÂśladowane przez wielkie korporacje.

Otwarta innowacja

Korporacje odkrywaj¹, ¿e mimo olbrzymich inwestycji w badania i rozwój nie nad¹¿aj¹ za potrzebami rynku oczekuj¹cego nie tylko nowych leków i oprogramowania, lecz tak¿e wielu innych produktów. Nie s¹ w stanie temu sprostaÌ korporacyjne laboratoria naukowe, bo si³¹ rzeczy mog¹ zatrudniaÌ najwy¿ej tysi¹ce pracowników. Na œwiecie gotowych do pracy s¹ miliony œwietnie wykszta³conych ludzi, nierzadko z naukowymi tytu³ami. Dlatego coraz wiêcej firm farmaceutycznych, informatycznych, chemicznych, a nawet samochodowych zaczyna stosowaÌ zapo¿yczon¹ z ruchu Open Source formu³ê Open Innovation (POLITYKA 29/07). Polega ona na zapraszaniu do prac badawczo-rozwojowych uczestników zewnêtrznych.

Równie¿ coraz wiêcej paùstw decyduje siê promowaÌ formu³ê Open Access, polegaj¹c¹ na obligatoryjnym, publicznym udostêpnianiu wyników badaù finansowanych przez agendy w³adzy publicznej. Tak uwolniona wiedza staje siê zasobem rozwojowym, bezcennym surowcem w rêkach kreatywnych i innowacyjnych obywateli uzbrojonych w intelekt i nowoczesne narzêdzia komunikacji.

Najbardziej dalekosiĂŞÂżni wizjonerzy, jak Neil Gershenfeld, profesor Massachusetts Institute of Technology, czy Chris Anderson, redaktor naczelny „Wired”, kultowego magazynu technologicznej subkultury, przekonujÂą, Âże modele Open Source wejdÂą do wszystkich obszarĂłw produkcji niematerialnej i materialnej. JuÂż w tej chwili trwajÂą prace projektowe nie tylko nad nowymi lekami czy odmianami upraw, lecz takÂże nad samochodem – to wszystko realizowane wÂłaÂśnie w otwartym modelu innowacji.
http://www.polityka.pl/nauka/zdrowie/1505868,1,uwolnic-farmaceutyczne-rynki.read?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss
Zapisane

WierzĂŞ w sens eksploracji i poznawania Âżycia, kolekcjonowania wraÂżeĂą, wiedzy i doÂświadczeĂą. Tylko otwarty i swobodny umysÂł jest w stanie odnowiĂŚ Âświat
Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

vfirma ganggob julandia cinemak classicdayz